Info
Więcej o mnie.
Rok 2026
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Rok 2017
Rok 2016
Rok 2015
Rok 2014
Rok 2013
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010 - 9306km
Rok 2009 - 10563km
Rok 2008 - 8501km
Rok 2007 - 3719km
Rok 2006 - 3002km
do roku 2006 - 6271km
Wykres roczny
- DST 43.47km
- Czas 02:09
- VAVG 20.22km/h
- VMAX 40.80km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Praca
Piątek, 5 lipca 2013 · dodano: 06.07.2013 | Komentarze 0
Dojazdy do pracy i inna miejska drobnica.- DST 36.92km
- Czas 01:30
- VAVG 24.61km/h
- VMAX 47.47km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Lipówki
Piątek, 5 lipca 2013 · dodano: 05.07.2013 | Komentarze 6
Nie było dziś pomysłu na jazdę, tak więc krótko do Olsztyna. Guardian, terenem do czerwonego rowerowego, Kusięta, Towarne i na Lipówki. Tutaj kilka zwariowanych fotek i zjazd do Leśnego. Znajomych twarzy brak więc do rynku napełnić bidon świeżą kranówką, po czym powrót przez Kusięta, Brzyszów, Srocko i Mirów.
Świat stanąl na głowie© stin14

Bo zbyt częste podnoszenie roweru stało się nudne, gdy zaczęło być powielane© stin14
- DST 68.88km
- Czas 02:54
- VAVG 23.75km/h
- VMAX 45.36km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Relaks
Środa, 3 lipca 2013 · dodano: 03.07.2013 | Komentarze 6
Zasłyszałem kiedyś legendę o pewnym rowerzyście, jeździł sobie powoli, spokojnie, podziwiał widoki i czerpał z tego radość.Dziś spokojna wycieczka z Poisonkiem do Złotego Potoku. Przeciwpożarówka, standardem terenowym obok Sokolich, Zrębice, Pabianice, aleja klonowa/brzozowa. Na miejscu odpoczynek na molo nad Amerykanem. Ludzi prawie brak, cisza spokój ... bajka. Niestety z wielką niechęcią czas wracać.
Szlakiem ku źródłom, haczykami, Krasawa, Pabianice, Zrębice, dróżkami św. Idziego i przeciwpożarówką. Koło Guardiana spotkanie z Wojtkiem który dopiero zaczynał jazdę.
Miła i przyjemna wycieczka. Jak się okazuje w legendach bywa ziarnko prawdy. Da się jechać spokojnie i czerpać z tego przyjemność :)

Co ja pacze - wariaci z rowerami na molo :D© stin14
Kategoria 40-100km, W towarzystwie
- DST 34.75km
- Czas 01:19
- VAVG 26.39km/h
- VMAX 41.08km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Don't look back
Wtorek, 2 lipca 2013 · dodano: 02.07.2013 | Komentarze 0
Jutro znowu na jurę, więc dziś inny kierunek - Blachownia. W obie strony ta sama trasa: kawałek główną i przez Blachownię. Przy powrocie jeszcze do zaprzyjaźnionego serwisu oraz sklepu.Ostatnio jakoś najlepiej mi się jeździ gdy nic mi nie zakłóca szumu wiatru i opon. Temperatura idealna, ciepło ale jeszcze nie upał. Wiaterek nieco przeszkadzał, jednak nie można mieć wszystkiego :) Czy nie mogło by tak wyglądać lato podobno w klimacie umiarkowanym? .... chyba za bardzo się rozmażyłem :D

Nad stawem w Blachowni© stin14
Muzyczki lepiej posłuchać w domu, więc utwór na dziś :)
- DST 19.79km
- Czas 00:50
- VAVG 23.75km/h
- VMAX 46.18km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Poniedziałek, 1 lipca 2013 · dodano: 01.07.2013 | Komentarze 0
Wszystko zapowiadało dziś dzień odpoczynku, jednak nadarzył się pretekst do wyjazdu. I bardzo dobrze, nie ma co dopuszczać do zastania mięśni :) Kilka miastowych kilometrów. Noga nawet nie zmęczona. Jest dobrze.- DST 170.47km
- Czas 06:39
- VAVG 25.63km/h
- VMAX 66.58km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Mirów, Bobolice oraz Złoty Potok
Niedziela, 30 czerwca 2013 · dodano: 30.06.2013 | Komentarze 1
Skoro świt o 8 wyjazd z Piotrkiem i Zbyszkiem ;) Cel - Mirów i Bobolice. Bugaj, Słowik, Poraj Żarki, Jaworznik, Kotowice, Mirów. Chwila przerwy pod sklepem po czym do Bobolic. Tutaj też nie za długo na pamiątkową fotkę, w dodatku zaczyna lekko mżyć więc powrót przez Ogorzelnik, Niegową, Postaszowice, Złoty Potok (tu przymusowy postój gdyż łapę kapcia), Krasawę do Pabianic. Tutaj wjazd w teren i standardem do Leśnego. Po drodze cały czas lekko mży, jednak nie chlapie spod kół więc nie ma co narzekać. W terenie oponki tak ładnie łapią mokry piasek że mam go nawet w nosie, ale jest git :DW Leśnym pusto. Dopiero za chwilę przyjeżdżają następne osoby i jest kupa śmiechu. Piotrek zbiera się wcześniej a ja ze Zbyszkiem przeciwpożarówką aby wyszła setka :) Dobrze że w domu czekał obiadek, gdyż pod koniec zaczynała mi już się świecić rezerwa.
Po obiedzie samotnie do Złotego po wędzonego pstrąga na kolację. Guardian, Kusięta, Olsztyn i główną do Złotego. Po zakupach powrót standardem terenowym. W Sokolich w celu urozmaicenia i aby nie było za łatwo czerwonym pieszym przez Puchacz. Z tej strony jest znacznie łatwiej, nie ma nawet potrzeby zrzucania na młynek. Na zjeździe czar prysł gdyż dopada mnie wąż. Nawet nie wiem na czym, chyba za grubą dupę mam :D Po serwisie do Olsztyna po czym główną i koło Guardiana aby w domu z głodu nie padli ;)
Czerwiec zapowiadał się kiepsko a wyszedł nie najgorzej.

Na tle zamku Bobolice© stin14

Z ekipą© stin14
Oraz utwór na dziś :)
Kategoria Powyżej 150km, W towarzystwie
- DST 47.98km
- Czas 02:07
- VAVG 22.67km/h
- VMAX 43.11km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Mstów i Olsztyn
Sobota, 29 czerwca 2013 · dodano: 29.06.2013 | Komentarze 0
Rano nie było czasu, jednak po południu udało się wsiąść na rower. Na początek wzdłuż Warty w kierunku Mstowa. Na dobry początek na drodze zastaję wodę. Nie poddaję się i alternatywną trasą po piasku udaje się ominąć przeszkodę. Niestety nieco dalej woda i koleiny błotne po terenówkach lub innym dziadostwie. Wszędzie wjadą tym gównem, takich powinno się strzelać lub powinni dostać nakaz pokrycia kosztów naprawy drogi (najlepiej łopata do łapy i równać to co zaorali). W tym momencie rezygnuję z jazdy wzdłuż rzeki i przez Jaskrów i nieco bokiem do Mstowa.Tam przejazd przez snowpark, zjazd singielkiem do molo po czym bez zbędnych przerw dalej.
Następnie koło stodół i terenowo do Brzyszowa. Po drodze mijam się z kilkoma terenówkami. Grrr, nóż się w kieszeni otwiera. Na asfalt i przez Kusięta do Olsztyna na lody w rynku gdzie odbywają się jakieś imprezy dla dzieciaków.
Dalej kolo leśnego, znajomych twarzy brak wiec bez zwłoki dalej i żółtym pieszym do domku.

Wodna przeszkoda© stin14

Błotna przeszkoda© stin14

Koło Gąszczyka© stin14
- DST 26.61km
- Czas 01:43
- VAVG 15.50km/h
- VMAX 42.27km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
88 CMK
Piątek, 28 czerwca 2013 · dodano: 28.06.2013 | Komentarze 2
Po "drobnych" perturbacjach z organami ścigania udało się wyruszyć. Długa i zupełnie inna trasa, którą przejechało 164 roweromaniaków. Dostałem kamizelkę więc trasa mocno interwałowa :D Kto nie był niech żałuje :)
Podczas przejazdu (foto by torreto_1991)© stin14
Kategoria Miasto, W towarzystwie
- DST 45.35km
- Czas 02:26
- VAVG 18.64km/h
- VMAX 32.40km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Praca
Piątek, 28 czerwca 2013 · dodano: 28.06.2013 | Komentarze 0
Dojazdy do pracy i inna miejska drobnica.- DST 49.83km
- Czas 02:16
- VAVG 21.98km/h
- VMAX 48.38km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Górkami i wertepami Olsztyn a powrót asfaltem
Czwartek, 27 czerwca 2013 · dodano: 27.06.2013 | Komentarze 2
Nie miałem za bardzo pomysłu gdzie jechać. Wybrałem się więc do Olsztyna. Trasa mocno terenowa. Kilka miejskich kilometrów po czym koło Huty i w teren. Na początek Ossona, aby nie było za łatwo podjeżdżam też drugi podjazd. Następnie czerwonym rowerowym i na Zieloną Górę. Przez Kusięta i szczyt Towarnych. Na zjeździe o mało nie pakuję się w pułapkę. Po ulewnych deszczach woda wymyła w piasku koleinę. Wiedziałem że za mną jadą rowerzyści, więc zaczekałem chwilkę aby ich ostrzec o niebezpieczeństwie. Oj trzeba uważać na zjazdach po ostatnich burzach.Dalej do Olsztyna i przejazd przez Lipówki. Zjeżdżam do Leśnego, jednak górali brak więc jadę w Sokole. Tam czerwonym pieszym przez Puchacz po czym zjazd i powrót czarnym rowerowym. Sądząc po śladach jakiemuś kretynowi zachciało się jeździć motorem po rezerwacie przyrody, szkoda słów. Po dotarciu do Olsztyna jeszcze raz na Lipówki. Zasiadłem na chwilę w tym uroczym miejscu, jednak komary nie dały odpocząć więc zjazd do Leśnego. Tutaj spotykam spore grono szosowców. W planach był powrót żółtym pieszym jednak zabrałem się z nimi. Spokojnie i bez szaleństw przywiozłem się na kole do Czewy główną i koło Guardiana.
Mimo 3 dniowej przerwy ze względu na kiepską pogodę i brak czasu mięśnie jakoś słabo chciały pracować. Nagła przerwa niezbyt im posłużyła, lub zimne nie mogły się rozgrzać. Mimo wszystko poza Zieloną i Puchaczem reszta podjazdów poszła "z marszu".
W rytm muzyki w słuchawkach jedzie się znacznie lepiej niż w rytm pulsometru.

Niespodzianka przed Ossona© stin14

Wieczorna mgiełka nad Wartą© stin14
Kategoria Samotnie


