Info
Więcej o mnie.
Rok 2026
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Rok 2017
Rok 2016
Rok 2015
Rok 2014
Rok 2013
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010 - 9306km
Rok 2009 - 10563km
Rok 2008 - 8501km
Rok 2007 - 3719km
Rok 2006 - 3002km
do roku 2006 - 6271km
Wykres roczny
- DST 10.93km
- Czas 00:33
- VAVG 19.87km/h
- VMAX 31.50km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Sobota, 13 października 2012 · dodano: 14.10.2012 | Komentarze 0
Do EdytKi okrężnie przez miasto.- DST 59.08km
- Czas 03:04
- VAVG 19.27km/h
- VMAX 32.90km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto i praca
Piątek, 12 października 2012 · dodano: 12.10.2012 | Komentarze 0
Dojazdy do pracy od poniedziałku, do EdytKi i inne drobne po mieście.- DST 15.21km
- Czas 00:44
- VAVG 20.74km/h
- VMAX 33.70km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Środa, 10 października 2012 · dodano: 10.10.2012 | Komentarze 0
Do EdytKi okrężnie przez miasto.- DST 17.55km
- Czas 01:00
- VAVG 17.55km/h
- VMAX 33.40km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Wtorek, 9 października 2012 · dodano: 09.10.2012 | Komentarze 0
W zeszłym tygodniu do Edytki i dziś do Poisonka. Jazda ostatnio jakoś mnie nie bawi, więc odpoczynek od roweru nie licząc dojazdów do pracy i innych drobnych kilometrów jako środek lokomocji po mieście.- DST 31.83km
- Czas 01:49
- VAVG 17.52km/h
- VMAX 27.70km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Robota
Piątek, 5 października 2012 · dodano: 05.10.2012 | Komentarze 0
Dojazdy do roboty od poniedziałku, bez środy.- DST 67.86km
- Czas 03:22
- VAVG 20.16km/h
- VMAX 40.45km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto i zarośla
Środa, 3 października 2012 · dodano: 03.10.2012 | Komentarze 0
Wczoraj i dziś do EdytKi. Dziś wyjazd w szerszym gronie po jakichś zadupiach i krzakach, wiem tyle że przejeżdżaliśmy przez Nową Gorzelnię. Kategoria 40-100km, W towarzystwie
- DST 42.01km
- Czas 02:13
- VAVG 18.95km/h
- VMAX 56.50km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Przeprośna
Poniedziałek, 1 października 2012 · dodano: 01.10.2012 | Komentarze 0
Po EdytKę i z nią pod Skansen, gdzie dołącza Kasik. W takim składzie przez cmentarz żydowski, koło huty, Ossona i na Przeprośną. Tam zapada decyzja o powrocie, więc asfaltowo z przeprośnej na Mirów i wzdłuż rzeki. Kategoria Do 40km, W towarzystwie
- DST 39.46km
- Czas 01:43
- VAVG 22.99km/h
- VMAX 44.75km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Olsztyn
Niedziela, 30 września 2012 · dodano: 30.09.2012 | Komentarze 0
W nocy powrót od EdytKi do domu po urlopie w Bieszczadach a po obiedzie szybka pętelka do Olsztyna. Guardian, rowerostrada, Skrajnica, Olsztyn. Przejazd przez Lipówki - z braku czasu bez zatrzymywania się i powrót przez Kusięta i koło Guardiana. Na rowerostradzie o mało nie rozjechałem dzieciaka na hulajnodze który wjechał mi pod koła - awaryjne hamowanie i ucieczka na trawę. Dopiero dziś gdy ujrzałem chmary ludzi na drogach i w lasach doceniłem "dzikość" Bieszczad ...- DST 40.78km
- Czas 02:34
- VAVG 15.89km/h
- VMAX 78.43km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Bieszczady - Baligród
Sobota, 29 września 2012 · dodano: 30.09.2012 | Komentarze 3
Po dwóch dniach na piechotę znowu w siodle. Na początek asfaltowo (jeśli można tak nazwać nieremontowaną drogę w Bieszczadach :D) przez Górzankę, Wolę Górzańską i Strężnicę do Baligrodu. Po drodze zjazd z 10% nachyleniem na którym osiągam nowe V-max. 8 z przodu ładniej by wyglądała, niestety niewiele brakło :DW Baligrodzie zdjęcia przy T34 po czym dalej asfaltem w kierunku Mchawy. Po drodze obejrzeliśmy cmentarz wojenny żołnierzy polskich i radzieckich a następnie w Mchawie kościół i kaplicę. Powrót do Baligrodu po czym czerwonym rowerowym częściowo terenowym, częściowo po mooocno zniszczonym asfalcie a także po nawierzchni z kamieni polanych smołą :) Następnie kawałek niebieskim rowerowym do Górzanki po czym dalej już tą samą trasą co w kierunku przeciwnym na kwaterę.
Tutaj już szlaki nieco lepiej oznaczone, jednak ich stan i tak nie do końca pokrywał się z naszą mapą. Szlaki piesze są tutaj dużo lepiej oznaczone od rowerowych.
Niestety to już koniec urlopu i czas wracać do Częstochowy. Co dobre szybko się kończy.








Droga z kamieni i smoły :)

Ścinka drzew - częsty widok w tych rejonach


Edit.
Dziękuję za komentarze. Jeśli komuś chce się oglądać to tutaj więcej widoczków i Bieszczadzkich klimatów (nie koniecznie rowerowych), oraz próbka jak tam potrafi wiać :) Akurat trafiliśmy na tak wietrzną pogodę. To góry inne od tych które do tej pory widziałem, jednak warto je było odwiedzić i innych do tego zachęcam. Z pewnością chciał bym tam jeszcze wrócić.
&feature=g-upl
Kategoria 40-100km, W towarzystwie
- DST 44.73km
- Czas 02:47
- VAVG 16.07km/h
- VMAX 49.91km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Bieszczady - wzdłuż granicy
Środa, 26 września 2012 · dodano: 30.09.2012 | Komentarze 2
Dziś pogoda lepsza, więc i kilometrów nieco więcej. Autem do Stuposian po czym asfaltem przez Pszczeliny i Widełki do Berezki. Tam mieliśmy wjechać na czerwony szlak rowerowy i nim wjechać na Przysłup Caryński. Niestety przy wjeździe na szlak oznajmiono nam iż został on zlikwidowany ze względu na to iż był zbyt niebezpieczny. Zatem znów nasza mapa okazała się nie aktualna. Wróciliśmy więc kawałek i pojechaliśmy niebieskim rowerowym. Ten na szczęście istniał, jednak jego oznaczenie okazało się tragiczne. Znaczki były w zasadzie tylko na początku i na końcu terenowej części szlaku, na skrzyżowaniach (których na szczęście było niewiele drogi trzeba było się domyślać. Na szlaku zaznajomiliśmy się z pięknym bieszczadzkim błotem gdyż prowadzona była wycinka drzew a także z długimi górskimi podjazdami:) W Mucznej trochę asfaltem i na czerwony rowerowy który prowadził pasem granicznym. W Dźwiniaczu chwila przerwy przy starym cmentarzu po czym kawałek szlakiem konnym, aby znów wjechać na czerwony rowerowy. Nim do asfaltu w Czerennej po czym na niebieski rowerowy. Nim asfaltowo do Wilczej Góry i terenem nieco okrężnie do auta.Niby tylko 44 kilometry jednak czuć nieco zmęczenie, to nie to co nasza jura. Ale przecież po to jedzie się w góry :)







Kategoria 40-100km, W towarzystwie


