Info
Więcej o mnie.
Rok 2026
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Rok 2017
Rok 2016
Rok 2015
Rok 2014
Rok 2013
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010 - 9306km
Rok 2009 - 10563km
Rok 2008 - 8501km
Rok 2007 - 3719km
Rok 2006 - 3002km
do roku 2006 - 6271km
Wykres roczny
Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 152951.70 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 7311:30 |
| Średnia prędkość: | 20.84 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 4549.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 506313 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (101 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (91 %) |
| Suma kalorii: | 11399 kcal |
| Liczba aktywności: | 3083 |
| Średnio na aktywność: | 49.61 km i 2h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 45.84km
- Czas 03:02
- VAVG 15.11km/h
- VMAX 32.75km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Miejska drobnica
Piątek, 13 stycznia 2017 · dodano: 13.01.2017 | Komentarze 1
Praca i inne miejskie kilometry. Na ulicach i chodnikach taki syf że nawet zimówki szkoda. O drogach rowerowych nie ma co nawet wspominać bo niektóre nieprzejezdne. Na kładkach śnieg nie odgarnięty za to najebane piasku z solą. Już lepiej by nic nie robili. Aż żal słuchać napędu pracującego w takich warunkach. Teraz znów odwilż i jeszcze gorzej.- DST 21.28km
- Czas 01:27
- VAVG 14.68km/h
- VMAX 29.72km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Króciutko
Środa, 11 stycznia 2017 · dodano: 11.01.2017 | Komentarze 0
Zaledwie kilka kilometrów. Jak najszybciej za miasto, aby nie męczyć Authorka w syfie. Huta Osson, Mirów, wzdłuż Warty i wałami. Tak jak przewidywałem styczeń zapowiada się licho.- DST 33.22km
- Czas 02:12
- VAVG 15.10km/h
- VMAX 30.82km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Praca
Piątek, 6 stycznia 2017 · dodano: 06.01.2017 | Komentarze 0
Krótszy tydzień. Warunki dość wymagające.- DST 10.26km
- Czas 01:14
- VAVG 8.32km/h
- VMAX 33.85km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
W prószącym śnieżku
Poniedziałek, 2 stycznia 2017 · dodano: 02.01.2017 | Komentarze 0
Przewidując ciężki tydzień, miałem dziś ochotę na jazdę. Łańcuch nasmarowany, amor wytarty i z racji iż miałem chęć na teren sprawdziłem ciśnienie w ogumieniu co by nie złapać snejka. Z tyłu poniżej 2 atmosfer, więc flak. Dawno nie sprawdzałem. Zmniejszyłem nawet tłumienie w amorze żeby nie zamulał i w drogę. Całkiem inny rower, czuć każdą nierówność i nie "pływa". Od początku jechało mi się super. Niestety nie za długo. Koło huty i Osson. Pomiędzy szczytami donośny syk i w momencie nie mam powietrza. Na podjeździe to nie mógł być snejk, na boku opony lekkie rozcięcie. Szukam nawet czy ktoś specjalnie czegoś nie wyrzucił na drodze jednak nic nie znajduję. Kleimy po czym szukam czegoś żeby zatkać dziurę w oponie. Śmieci okazały się przydatne, kawałek folii z butelki. Niestety po napompowaniu syczy. Dziura spora a jak się okazało łatki na mrozie słabo się wulkanizują. Gmeram w plecaku i cholera, nie ma dętki ... no tak przecież wczoraj wyjąłem. Zbieram zatem graty i spacerkiem do domu. Chodzenie w SPD nie należy do przyjemności, nie wiedziałem jednak że śnieg aż tak klei się do bloków. Koło giełdy warzywnej trafił się dobry człowiek. Zatrzymał się i podwiózł dostawczakiem. Niewiele zyskałem bo to już prawie w domu, jednak miły gest.Zazwyczaj w takich momentach jestem wściekły, dziś o dziwo byłem tylko zły. Zły że nie pojechałem dalej bo planowałem kilka okolicznych górek. Pewnie lada moment będę psioczył na białe gówno, ale uwielbiam taki świeży czysty śnieg. Cóż, trza zacisnąć zęby i czekać do 6-go.
Blisko pół dystansu z buta, licznika jednak nie wypinałem.

Kapeć © STi

Rozcięta opona © STi
- DST 87.88km
- Czas 04:29
- VAVG 19.60km/h
- VMAX 40.62km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Mstów, Olsztyn miasto i Masa
Piątek, 30 grudnia 2016 · dodano: 30.12.2016 | Komentarze 0
Przed południem: Mirów, koło oczyszczalni, przeprośna terenem, Siedlec, Mstów. Tutaj do źródeł po czym Małusy, Srocko, Kusięta, Olsztyn, Skrajnica, rowerostrada, Guardian.Przed Masą znalazła się godzinka czasu, więc dokręciłem w granicach miasta. Mógł sobie człek jeździć spokojnie to oczywiście się nie dało, dokręcać trzeba.
Na koniec 130 Częstochowska Masa Krytyczna. Zimno, ale przyjemnie spotkać się z przyjaciółmi.
- DST 112.38km
- Czas 05:02
- VAVG 22.33km/h
- VMAX 51.18km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Cisie i Poraj
Czwartek, 29 grudnia 2016 · dodano: 29.12.2016 | Komentarze 0
Dziś wyszły 2 rundy. Przed południem obrzeżami miasta a następnie Łojki, Blachownia, Cisie, Blachownia i powrót główną drogą.Druga runda Słowik, Korwinów, Wanaty, Kamienica Polska, Jastrząb, Poraj, Choroń, Biskupice, Olsztyn, Kusięta, czerwony rowerowy i koło huty.
- DST 32.84km
- Czas 02:01
- VAVG 16.28km/h
- VMAX 39.88km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Mstów
Czwartek, 22 grudnia 2016 · dodano: 22.12.2016 | Komentarze 0
Dziś samotnie. Czas dopiero koło południa, jednak w taką pogodę żal się kisić pod dachem. Wzdłuż Warty do Jaskrowa, tutaj na asfalt którym do Mstowa. Zalew Tasarki, terenem na górę po czym powrót przez Grodzisko, Mirów i Ossona.
Authorek na górze szwajcera © STi

Choinka we Mstowie © STi

Huta prze zachodem © STi
- DST 45.29km
- Czas 02:30
- VAVG 18.12km/h
- VMAX 36.19km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Mstów i Olsztyn
Wtorek, 20 grudnia 2016 · dodano: 20.12.2016 | Komentarze 0
Ostatnio na jazdę jakoś chęci brak. Jak mam się brudzić lub jechać na Treku, wolę się przespacerować. Dziś słoneczko i mrozik, zatem się skusiłem na jazdę. Na początek do Rafała zapytać czy są już klocki do V-ek. Z przodu lada moment zacznę hamować "szufladami", z tyłu niewiele lepiej a do tego to bardziej spowalniacz niż hamulec. Niestety dalej nie ma. Dalej terenowo wzdłuż Warty, Przeprośna terenem, Mstów. Dziś nie jadę nad zalew, tylko prosto na stodoły i do Srocka. W słońcu zaczyna się robić syfiasto. Na asfalt i przez Kusięta do Olsztyna. Tutaj na zamek. Przy baszcie zerknięcie w dół i odwrót na pięcie. Śniegu prawie brak, więc znienawidzone błoto. Zjazd zacienioną drogą i przez Lipówki. Trochę bałem się błota, jednak nie był bym sobą jak bym nie sprawdził arcytrudnych warunków na żółtym pieszym. Tak jak myślałem najgorzej było w słońcu i w miejscach gdzie nie było śniegu. Mimo iż zwalniałem w momencie napęd rzęził od piasku. Pożarówką i koło guardiana.
Oszroniona trawa © STi

Lipówki © STi
Na koniec stary utwór na dziś, obawiam się iż wciąż aktualny. Polecam posłuchać początek.
- DST 45.07km
- Czas 02:36
- VAVG 17.33km/h
- VMAX 40.24km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Kiepsko
Sobota, 17 grudnia 2016 · dodano: 17.12.2016 | Komentarze 1
Od początku zaczęło się słabo. Już wczoraj hałasowało przy hamowaniu, jednak zgoniłem to na kamień który uderzył w felgę. Dziś po wyjeździe stwierdziłem że to za bardzo na kamień, bo aż szarpie przy hamowaniu. Oględziny tylnej obręczy i okazuje się że Mavic strzelił po obwodzie. Dziwne bo nie wydawał się aż tak wytarty. Upuszczenie powietrza i szybka kalkulacja, decyduję wracać bo w terenie rozleci się całkiem. Dobrze mieć zapasowe koła. Z pół godziny i z tyłu kółko na nadwyrężonym Onyx'ie.Po mroziku w teren. Osson, czerwony rowerowy, Kusięta, Olsztyn. Tu miłe spotkanie z Anwi i Krzarą. Następnie na zamek, na zjeździe na południowej stronie już syfiasto i w momencie się wybrudziłem. W sumie siebie to kit, gorzej że rower również. Przez Lipówki, Biakło bokiem i w Sokole. To był błąd. Ślisko, jednak nie ze względu na śnieg. Liście kompletnie nie trzymają się podłoża, a zdawało by się że powinny przymarznąć. W połowie podjazdu mam dość, jednak jak już zacząłem brnę dalej. Kilka kroków po spadnięciu z roweru i już nie można się wpiąć, na zjeździe hamulca brak i obręcze wołają dość. Krótszym singlem i na asfalt. Olsztyn, Kusięta. Słabe śniadanie i warunki sprawiają że zaczyna mnie odcinać. W Srocku po batonik do sklepu, jednak zdążyłem już przemarznąć na kość.
To nie był dobry dzień, trzeba było dać Authorkowi odpocząć i spróbować swoich sił w górach...

Pęknięta 317-tka © STi

Na zamku © STi

Obręcz prosi dość © STi

Trunki na rozgrzewkę © STi
- DST 70.21km
- Czas 04:01
- VAVG 17.48km/h
- VMAX 39.52km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Olsztyn i Mstów
Piątek, 16 grudnia 2016 · dodano: 16.12.2016 | Komentarze 0
Przed obiadkiem do Olsztyna, nieco na raty. Sądzę że mogłem mieć pianę na ustach, gdyż nie lubię jak coś mi krzyżuje plany. Na szczęście udało się ruszyć. Osson, czerwony rowerowy, Zielona, Kusięta, Towarne. Słyszałem że jest tu wycinka, ale pościnać drzewa na środku ścieżki i sprzątać to miesiąc albo i lepiej? Nóż się w kieszeni otwiera. Klnąc na czym świat stoi nie odpuściłem i wdrapałem się na szczyt, na dole pracownicy ruszający się jak muchy w smole i patrzący na mnie jak na ufo. Chyba na godzinę mają. Czym prędzej jadę dalej. Do Olsztyna gdzie na zamek i przez Lipówki. Powrót przez Skrajnicę, błeszno i kawałek wałami.Po obiedzie druga runda. Początek asfaltowo, gdyż zaczęło powstawać paskudne błotko. Zdecydowało by się, albo plus albo na minus. Nawet deszcz nie tworzy takiego błota jak zamarzanie i rozmarzanie ziemi. Koło oczyszczalni na mirów, przeprośna terenem i do Mstowa. Wokół zalewu i powrót znów terenem przez przeprośną. Okazało się że nie muszę jeździć dziś autem, więc do Lewiatana na mirowie. Powrót wzdłuż rzeki, gdyż zaczęło chrzęścić pod kołami i można było bezpiecznie wjechać w teren. Są osoby którym przeszkadza cisza, ale przecież to jest najcudowniejsze po dotarciu na szczyt:

Authorek przy wieży © STi


