Info
Więcej o mnie.
Rok 2026
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Rok 2017
Rok 2016
Rok 2015
Rok 2014
Rok 2013
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010 - 9306km
Rok 2009 - 10563km
Rok 2008 - 8501km
Rok 2007 - 3719km
Rok 2006 - 3002km
do roku 2006 - 6271km
Wykres roczny
Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 153189.51 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 7321:57 |
| Średnia prędkość: | 20.84 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 4549.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 507506 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (101 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (91 %) |
| Suma kalorii: | 11399 kcal |
| Liczba aktywności: | 3087 |
| Średnio na aktywność: | 49.62 km i 2h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 183.57km
- Czas 07:24
- VAVG 24.81km/h
- VMAX 55.29km/h
- HRmax 191 (101%)
- HRavg 143 ( 75%)
- Kalorie 4348kcal
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Siewierz oraz Pogoria IV i III
Sobota, 22 czerwca 2013 · dodano: 22.06.2013 | Komentarze 9
Temperatura pozwalająca funkcjonować, inne perspektywy zawiodły jednak udało się więcej pokręcić. Dawno nie używane słuchawki do uszu i w drogę (niestety akumulatorki po ~3 godzinach zawiodły). Już jakiś czas miałem w planach się wybrać do Piekła, jednak tabliczki do pamiątkowej fotki nie było ;)Nie uprzedzając faktów i w dużym skrócie: Słowik, Poraj, Myszków, Siewierz. Chwila przy zamku i rozmowa z napotkanymi rowerzystami. Doradzają mi jazdę czarnym rowerowym do Pogorii i naokoło a dalej do Będzina. Pozostaję przy pierwszym wariancie trasy gdyż w Będzinie już byłem na rowerku a do tego delikatnie więcej kilometrów by wyszło.
Jak się okazuje i tak wyszło :D Zanim pojechałem na Pogorię zaplanowałem odwiedzić zalew Przeczycko-Siewierski. Na początek próba szlakiem który mnie zawiódł, później na mapkę z rynku w Siewierzu jednak ta chciała mnie poprowadzić "jedynką". Następnie próba bocznymi drogami i ostatnia deska ratunku u faceta - pytanie "tubylców" :D Też nie poszło jak należy jednak tak się zawziąłem że stwierdziłem iż choć bym miał jeździć do wieczora to dojadę. Po drodze jeszcze zagubieni kierowcy pytali mnie o drogę (jak bym wiedział gdzie jadę) z którymi mijałem się kilka razy :) Nareszcie się udało. Tylko tyle błądzenia a zalew nie powala na kolana. Lekko wysuszony i nieco wnerwiony nie odmówiłem sobie isotonica.
Powrót do Siewierza i wspomnianym czarnym rowerowym podobno super oznakowanym. Gdy już wjechałem na dobrą drogę nie było tak źle gdyż nawet mi się nie udało zgubić ;) Jednak widziałem lepsze oznaczenia szlaków. Tabliczki owszem ładne, jednak dlaczego dopiero na skrzyżowaniach? Wolę mieć jasność przed nim gdzie mam jechać niż zwalniać i zastanawiać się w którą stronę ... ale ja jestem inny ;)
No i dotarłem nad Pogorię numer 4. Jak się okazało najgorsze przede mną. Pojechałem sobie zamiast ścieżką, taką fajną szeroką dróżką i zaczęły się schody. Piach, piach i jeszcze nieco wody. Dodatkowo rozjechany przez terenówki i quady. W wielu miejscach nie dało się jechać a krótkie odcinki między drzewami i po trawie były zbawieniem. Nie pamiętam kiedy tak ostatnio "nakurwowałem" się na rowerze.
Wreszcie dotarłem do znośnej nawierzchni i dojechałem do Pogorii II. Znów ukazała się zależność że im więcej ludzi tym szybciej jadę :) Do molo na Pogorii III i powrót aby okrążyć IV. Po drodze załapałem się na koło, jednak aby nie być świnią za jakiś czas dałem zmianę, chwilę jechaliśmy razem jednak koleś gdzieś skręcił albo odpadł. Zdziwiłem się gdy robiąc to dotarłem prawie do tego samego molo. Później już bez przygód do miejsca gdzie zacząłem okrążenie. Na koniec jeszcze przy błyskach z nieba w gatkach rowerowych wskoczyłem do wody, aby spłukać ze siebie znienawidzony piasek. Było mi już wszystko jedno.
Dalej już z niechęci do niespodzianek tą samą trasą przez Siewierz, Myszków i Poraj.

Zamek biskupi w Siewierzu© stin14

Jezioro Przeczycko-Siewierskie© stin14

Pogoria IV© stin14

Molo na Pogorii III© stin14
Kategoria Powyżej 150km, Samotnie
- DST 54.04km
- Czas 02:12
- VAVG 24.56km/h
- VMAX 43.54km/h
- HRmax 154 ( 81%)
- HRavg 134 ( 70%)
- Kalorie 1261kcal
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Poraj i miasto
Piątek, 21 czerwca 2013 · dodano: 21.06.2013 | Komentarze 0
Do Poraja przez Słowik, czarnym pieszym, niebieskim rowerowym. Kawałek koło zbiornika (poziom wody już się unormował) po czym kawałek główną i nad Samula na Zawodziu. Woda cieplutka aż miło. Chwilę popływałem i gdy już miałem się zbierać usłyszałem syczenie z pozostawionego na słońcu roweru. Trza było kleić :/ Po klejeniu jeszcze raz do wody i powrót pomarańczowym rowerowym, przez Korwinów i miasto. "Chwila" na pogaduchy do Gawła, gdzie spotykam Kasię po czym do BDC i do domku.Dziś nie chciało mi się rano zwlec z łóżka i większość drogi w upale.
- DST 58.33km
- Czas 01:47
- VAVG 32.71km/h
- VMAX 50.80km/h
- HRmax 186 ( 98%)
- HRavg 168 ( 88%)
- Kalorie 1511kcal
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Poranny Złoty Potok
Czwartek, 20 czerwca 2013 · dodano: 20.06.2013 | Komentarze 4
Z rana, gdy temperatura jeszcze zbytnio nie doskwiera szybko do Złotego Potoku. Trasa w obie strony taka sama, czyli koło Guardiana i główną drogą. Na dobry początek dnia walka z wmordewindem.Tylko chwila przerwy nad Amerykanem na colę i aby mięśnie nie wystygły powrót. Błyskawicznie zrozumiałem skąd pozorna poranna niemoc. Kofeina zrobiła swoje, lub co bardziej prawdopodobne wiaterek okazał się mocniejszy niż sądziłem.
Wieczorem jakoś przyjemniej się jeździ. Rano ciężko zwlec się z łóżka i wejść na obroty.
- DST 73.27km
- Czas 02:59
- VAVG 24.56km/h
- VMAX 46.60km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto, Mstów i ... nocny Olsztyn
Wtorek, 18 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 4
Kilka kilometrów po mieście, min. do Poisonka i Gawła. Następnie do Mstowa przez Jaskrów. Miałem uzupełnić bidon, jednak źródła dalej zalane. Kawałek terenowo dawno nie uczęszczaną ścieżką koło stodół, i przez Mirów. Dzisiaj spokojnie a mimo to cały mokry. Lubię ciepło, jednak to spory skok temperatury. Trzeba kilka dni aby się przyzwyczaić :)Przy powrocie z pracy temperatura tak przyjemna że postanowiłem jeszcze wsiąść na flagowca. Po saunie w pracy sił nie było za wiele, więc tylko do Olsztyna. Koło huty, czerwonym rowerowym i przez Kusięta. Z pół godzinki przerwy na zamku i powrót główną i koło Guardiana. Po tak gorącym dniu miło wieczorkiem wskoczyć na rower.

Olsztyn nocą© stin14
- DST 45.56km
- Czas 01:23
- VAVG 32.93km/h
- VMAX 51.38km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybki Olsztyn i Poraj
Poniedziałek, 17 czerwca 2013 · dodano: 17.06.2013 | Komentarze 1
Dziś postanowiłem się nieco spocić, więc ekspresowym tempem Guardian, główną do Olsztyna, Biskupice, Choroń, Poraj, Kolonia Borek, Zawodzie, Nowa Wieś, Korwinów. Od razu lepiej :)Po zrzuceniu zbędnych gramów z roweru i przy minimalistycznym bagażu rowerek był tak zadowolony, że sam rwał do przodu. Ja musiałem tylko mocno trzymać kierownicę, aby mi nie uciekł :D
- DST 27.03km
- Czas 01:19
- VAVG 20.53km/h
- VMAX 42.27km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Grzybowa pętelka
Piątek, 14 czerwca 2013 · dodano: 14.06.2013 | Komentarze 0
Standardowa pętelka na grzyby nieopodal Kusiąt. Koło Guardiana, lasy między Olsztynem a Kusiętami, obok Towarnych, Kusięta, czerwony rowerowy i koło huty. Mimo krótkiej wizyty w lesie nawet udało się znaleźć kilka sztuk.- DST 32.58km
- Czas 01:47
- VAVG 18.27km/h
- VMAX 31.90km/h
- Sprzęt Trek 820
- Aktywność Jazda na rowerze
Praca
Piątek, 14 czerwca 2013 · dodano: 14.06.2013 | Komentarze 0
Dojazdy do pracy.- DST 66.84km
- Czas 02:29
- VAVG 26.92km/h
- VMAX 68.46km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Poraj i Olsztyn
Czwartek, 13 czerwca 2013 · dodano: 13.06.2013 | Komentarze 1
Plan był taki aby sprawdzić poziom wody w zbiorniku porajskim. Na początek koło skansenu gdzie mijam się z Edytą. Następnie Słowik, Poczesna, Wanaty, Kolonia Poczesna, Jastrząb i nad zalew. Wzdłuż zbiornika do Masłońskich po czym powrót do Poraja i przez Choroń i Biskupice do Olsztyna. Po drodze mijam się z Edytą i Kasią, mały ten świat. W Leśnym kilku szosowców, więc się zatrzymałem. Część wyruszyła wcześniej a ja z Bartkiem i Katarzyną chwilę później. Chyba miałem dobry dzień, gdyż na powrocie w większości ciągnąłem "peleton". Ale żeby "góral" ciągnął za sobą 3 szosy? ;)ps. Dowcipniś z Ciebie Bartku - oponki 2,25 w starciu z szosami? A na poważnie pozdrawiam Katarzyno, oby tak dalej.
Kategoria 40-100km, Samotnie, W towarzystwie
- DST 98.28km
- Czas 04:00
- VAVG 24.57km/h
- VMAX 41.47km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Rezerwat Brzoza
Środa, 12 czerwca 2013 · dodano: 12.06.2013 | Komentarze 6
Po pracy zobaczyć jak mają się różaneczniki. Zwyczajowa trasa przez Łojki, Blachownię, Cisie, Jezioro, Taninę i Braszczok. Już po drodze warunki nie zapowiadały niczego dobrego. Jednak to tylko nieco błotka. Koło Taniny przez drogę płynęła już rzeka. Stojący i czekający rowerzysta stwierdził że nie jest głęboko. Zdecydowałem się jechać, jednak gdy woda zaczęła się zbliżać do stanu zagrażającemu zmoczeniem butów odpuściłem. Buty w rękę, rower na ramię i przez wodę :)
Zalana droga w Taninie© stin14
Drewniany mostek w Taninie okazał się nie przejezdny

Jechać czy nie jechać© stin14
Jednak asfaltowym znajdującym się w pobliżu udało się przejechać i zaczerpując wody i błotka dotrzeć do "Brzozy"

Piękna i bestia ;)© stin14

Rezerwat Brzoza© stin14
Nie miałem już ochoty na wodę i błotko więc pojechałem do Kochcic (niestety po drodze też nie brakowało obu rzeczy). W Kochcicach rododendrony kompletnie przekwitnięte. Z ogromną niechęcią powrót główną drogą przez Herby i Blachownię. Mimo iż ruch był niewielki droga nie należała do przyjemnych. Na koniec jeszcze nad zbiornik huty, dawno tam nie byłem.

Tak wyglądam najładniej ;)© stin14
Na koniec fotka na poprawę humoru :D

Morderczy podjazd ;)© stin14
- DST 51.94km
- Czas 02:13
- VAVG 23.43km/h
- VMAX 58.84km/h
- Sprzęt Author Traction
- Aktywność Jazda na rowerze
Rysa na szkle
Poniedziałek, 10 czerwca 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 3
Dziś spokojny wyjazd w celu rozruszania nóg po wczorajszej pieszej wędrówce. Przez Mirów i Siedlec do Mstowa. Skleroza postępuje więc zamierzałem napełnić bidon przy źródłach, okazały się zalane więc dalej przez Małusy, Turów i Kusięta do Olsztyna.Na rynku spotykam dawno nie widzianego kumpla z podstawówki. Oj mały ten świat. Z rynku na Lipówki jednak delikatny deszczyk towarzyszący mi od Małus nie daje posiedzieć. Powrót przez Skrajnicę i rowerostradą. Przed dojazdem do domu jeszcze na kamieniołom na Zawodziu. Przestało padać więc można było chwilę przycupnąć i popatrzeć z oddali na szarą przytłaczającą rzeczywistość.
W drodze powrotnej sporo na twardym przełożeniu i czasem na stojąco, gdyż po delikatnym bólu zauważyłem że wtedy w większym stopniu pracują mięśnie wykorzystywane przy chodzeniu. Tak się jakoś dziwnie składa że to je trzeba było rozruszać, gdyż te "rowerowe" mają się całkiem dobrze :)


